Zaangażowanie społeczne i polityczne

Gdy w 1914 r. w Europie zaczął się konflikt zbrojny, wielka polityka musiała z nową siłą zawitać w progi domu Frassatich.

Zaangażowanie społeczne i polityczne

Gdy w 1914 r. w Europie zaczął się konflikt zbrojny, wielka polityka musiała z nową siłą zawitać w progi domu Frassatich.

Cały naród dyskutował nad tym, czy Włochy powinny dążyć do neutralności i starać się zachować pokój, czy raczej włączyć się w działania wojenne. Senator Frassati i jego dziennik należeli do stronnictwa neutralistów. Pier Giorgio spotykał się w szkole z różnymi szykanami ze strony mających inne poglądy nauczycieli, którzy z byle powodu wyrzucali go z klasy i odsyłali do dyrektora.

Różnica zdań istniała także pomiędzy samymi uczniami. Pewnego razu Pier Giorgio idąc z kolegą został na ulicy oskarżony o zdradę narodu przez zwolennika włączenia się Włoch w wojnę. Kolega Frassatiego wymierzył oszczercy kilka policzków, Pier Giorgio natomiast mrucząc coś pod nosem poszedł dalej. Gdy o przebiegu zdarzenia dowiedział się jego ojciec – uznał go za fajtłapę, który nie umie bronić własnych racji. Pier Giorgio wytłumaczył jednak, że nie zareagował tak jak kolega, bo ich było dwóch, a oszczerca tylko jeden. Trzeba dodać, że już następnego dnia pięści młodego Frassatiego wylądowały na twarzy oskarżyciela.

Wiele lat później, w czerwcu 1924 r., gdy dom Frassatich zostanie napadnięty przez bojówkę faszystowską, Pier Giorgio odważnie przepędzi intruzów, nie ograniczając się jedynie do okrzyków. Przez wielu mieszkańców Turynu (i nie tylko – wzmianka o tym wydarzeniu pojawiła się także w londyńskim dzienniku The Times) zostanie okrzyknięty bohaterem. Podziwiano jego męstwo i odwagę.

Podczas jednej z manifestacji
Podczas jednej z manifestacji

Gdy w maju 1915 r. Włochy przyłączyły się do I wojny światowej, Pier Giorgio głośno protestował. Pewnego dnia w rozmowie z pokojówką powiedział, że oddałby życie, by wojna się skończyła. Działania wojenne zmotywowały go do większego miłosierdzia. Dawał swoje oszczędności idącym na front żołnierzom, wspierał uchodźców koczujących w jego szkole.

Kiedy w 1917 r. ogrodnik pracujący dla Frassatich w Pollone został zmobilizowany i wyjechał na front, Pier Giorgio postanowił wesprzeć w pracy jego żonę, która przejęła obowiązki męża. W tym celu zapisał się w wakacje na kurs rolniczy i zdał egzamin – musiał wykazać się umiejętnością żęcia zboża, wiązania snopków i zwożenia ich do stodoły. Jako że umiał jeździć konno, powierzono mu kierowanie pracą w polu.

10 czerwca 1917 r. w kościele Matki Bożej Łaskawej Pier Giorgio i Luciana przyjęli sakrament bierzmowania. Chłopak wyznał później, że tego dnia modlił się dla siebie i siostry o pewną łaskę; nie chciał jednak wyznać szczegółów, bo – jak twierdził – traci się łaski, o których się mówi.

Oprócz nauki w szkole Frassati starał się także o swój rozwój duchowy. W 1918 r. zapisał się do kolejnych stowarzyszeń: Legii Eucharystycznej, Sodalicji Mariańskiej i Bractwa Różańcowego. Swoim kolegom i koleżankom bardzo chętnie rozdawał różańce, wykonane przez siostry zakonne w Pollone z ziarenek rośliny, którą Frassati wyhodował.

W maju 1918 r., korzystając z rozporządzeń wydanych na czas wojny, ukończył naukę w liceum i zdał maturę. Na egzaminie miał niezwykle dużo szczęścia, bo zapytano go o Dantego; Frassati znał całe partie jego poezji na pamięć i z wielką swobodą lubił je komentować.

Czytaj dalej

Pozostałe rozdziały:
Rodzina | Dzieciństwo | Początki edukacji | Zwyczajny niezwyczajny chłopak | Zaangażowanie społeczne i polityczne | Czas studiów | Świeckość i służba | Nie tylko Turyn | Świecki dominikanin | Małe i wielkie miłości | Prawdziwy przyjaciel | Służba ubogim | Czerpał ze Źródła | Ostatnie miesiące

Życiorys | Kult | Modlitwy | Multimedia | Peregrynacja | Kontakt z nami