Świeckość i służba

Czas studiów stał się czasem niezwykłej aktywności Frassatiego.

Świeckość i służba

Czas studiów stał się czasem niezwykłej aktywności Frassatiego.

Jeszcze w 1918 r. wstąpił do Konferencji św. Wincentego a Paulo. Była to instytucja charytatywna, powstała w XIX w. w Paryżu, a w Turynie prowadzona przez jezuitów od 1905 r. Prowadzono w niej pracę zespołową: na cotygodniowych spotkaniach członkowie dostawali adresy ubogich rodzin, które trafiały pod ich opiekę – należało ich co tydzień odwiedzać, wspierać materialnie i duchowo, a następnie składać sprawozdania. Organizowano zbiórki pieniędzy, odzieży, leków i żywności; nie brakowało też różnych loterii fantowych czy koncertów charytatywnych.

Frassati działał w uniwersyteckim kole im. Cesare Balbo, które było komórką dużo szerszej Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich (FUCI). W czasie studiów przystąpił również do kolejnych stowarzyszeń: Żołnierzy Maryi, sekcji Katolickiej Młodzieży Włoskiej, Studenckiego Stowarzyszenia Nocnej Adoracji i Młodych Adoratorów Nocnych św. Tarsycjusza.

Pier Giorgio na kongresie FUCI w Rawennie w 1921 r.
Pier Giorgio na kongresie FUCI w Rawennie w 1921 r.

Pier Giorgio marzył o tym, by jako człowiek świecki służyć górnikom, pracując razem z nimi, i przez przykład swojego życia pokazywać im Chrystusa. To, co dla wielu wierzących jest czymś oczywistym – bycie osobą świecką – dla Frassatiego stało się nie tylko stanem naturalnym, ale także rozeznanym powołaniem i dokonanym wyborem. Mówił: „Chcę jak najwięcej pomagać ludziom, a jako człowiekowi świeckiemu będzie mi łatwiej działać niż księdzu”. W liście do przyjaciela odbywającego służbę wojskową pisał: „Po namyśle postanowiłem służyć jako zwykły żołnierz, nie oficer. Prawdziwe dobro czyni się niepostrzeżenie, powoli, codziennie, w zwykłych sprawach. Trudno jest oficerowi mieć powodzenie w działaniu, które wymaga bliskości. To w codziennym kontakcie koleżeńskim wyrabia się zaufanie, rosnące i ciche”. Dostrzegając zadania, jakie stoją przed osobami żyjącymi w świecie, i decydując się na ich wypełnianie, o kilkadziesiąt lat wyprzedził refleksję Soboru Watykańskiego II i stał się przykładem realizacji Ewangelii w najzwyczajniejszych okolicznościach codziennego życia.

Pier GiorgioZ relacji Luciany Frassati wiemy o trudnej relacji Pier Giorgia z rodzicami – niezrozumienie ze strony ojca, dystans ze strony matki. W żadnym ze świadectw nie wyczytamy jednak o jego nieposłuszeństwie. W październiku 1921 r. Frassati pisze do matki: „Właśnie, gdy kończę ten mój list, przychodzi do mnie twój – upragniony; nie wyobrażasz sobie, z jaką radością go przeczytałem. Otrzymuję tu wiele listów od przyjaciół (…), ale nie dają mi one takiej niezmiernej radości, jaką odczuwam wtedy, gdy już z dala widzę znaczki włoskie i kaligrafię mojej kochanej mamy…” Kilka miesięcy później, w lipcu 1922 r., Frassati żali się najpierw: „Kochana mamo, przykro mi, a raczej bardzo mnie boli, że myślisz takie rzeczy nieprawdziwe”. Na końcu jednak dodaje, że „rady mamy są zawsze najmądrzejsze, zawsze dobre, choćby się samemu już było starym”. Pisze: „W tym roku byłaś bardzo daleko ode mnie i mogłem ocenić, co to znaczy nie mieć mamy blisko, która nakrzyczy czasami, ale wieczorem daje pocałunek i swoje błogosławieństwo…”.

Czytaj dalej

Pozostałe rozdziały:
Rodzina | Dzieciństwo | Początki edukacji | Zwyczajny niezwyczajny chłopak | Zaangażowanie społeczne i polityczne | Czas studiów | Świeckość i służba | Nie tylko Turyn | Świecki dominikanin | Małe i wielkie miłości | Prawdziwy przyjaciel | Służba ubogim | Czerpał ze Źródła | Ostatnie miesiące

Życiorys | Kult | Modlitwy | Multimedia | Peregrynacja | Kontakt z nami