Prawdziwy przyjaciel

Frassati miał wokół siebie zawsze bardzo wielu ludzi.

Prawdziwy przyjaciel

Frassati miał wokół siebie zawsze bardzo wielu ludzi.

W jednym z listów sformułował swoistą apologię przyjaźni: „Po miłości do rodziców i do siostry jednym z najpiękniejszych uczuć w życiu ziemskim jest przyjaźń. (...) Za każdym razem, kiedy bywam u Clementyny, buduję się jej wielką dobrocią (...). Znajdując się wśród tak pięknych dusz, musimy uznać w nich oczywisty znak istnienia Boga, bo taka dobroć nie byłaby możliwa bez łaski Bożej. (...) Wierz mi, przykład moich przyjaciół, zwłaszcza w momentach, kiedy ciało brało górę nad duchem, był dla mnie ogromnie ważki”. Frassati podkreślał, że codziennie powinien dziękować Bogu za to, że dał mu tak dobrych przyjaciół, których mógł śmiało nazwać „nieocenionymi przewodnikami”.

Przyjaźń dla Frassatiego nie była też nigdy pozbawiona troski o wzrost duchowy – w listach przypominał kolegom o ich obowiązkach, próbował zainteresować ich sprawami religii. Pewnej studentce wstrząśniętej problemem cierpienia wyjaśniał zbawczy wymiar wszelkich trudności. Jedna z jego znajomych napisała: „Zawsze stawiał między nami Pana, jak łącznik, i Pan uświęcał naszą przyjaźń i naszą radość”.

Wśród przyjaciół
Wśród przyjaciół

Apostolstwo Pier Giorgia wyrażało się nie tyle w nawracaniu, w „zdobywaniu dusz” czy w prozelityzmie, ile raczej w promieniowaniu, w sile przyciągania, w „zarażaniu” przykładem. Jak pisze o. Robert Claude SJ, „Z całej jego istoty emanowało niewidzialne światło, które dyskretnie przenikało dusze i kierowało je ku Bogu. (...) Jeśli ktoś cierpiał na kryzys wiary, wątpliwości rozwiewały się nie pod wpływem apologetycznych ciosów Pier Giorgia, ale pod wpływem samego kontaktu z jego wiarą, tak wyostrzoną i pogodną. Długie dyskusje nie mogłyby wpłynąć na zmianę antyklerykalnych poglądów jakiegoś studenta, lecz jego upór znikał na widok Frassatiego żegnającego się w tramwaju, kiedy mijali kościół. Sama obecność Pier Giorgia działała na podobieństwo «sakramentu». (...) Kiedy rozmowy schodziły na frywolne tematy, jego przyjście, jak powiew świeżego powietrza, przynosiło mężnego ducha, zawsze wzmocnionego przez zwykłą serdeczność Pier Giorgia”.

Pier Giorgia cechowała wyjątkowa dobroć. Nie potrafił źle mówić o innych, nawet jeśli chodziło o rzeczy powszechnie wszystkim znane. Zawsze w takiej sytuacji przerywał rozmowę wszystkimi możliwymi sposobami, jeśli trzeba było – chociażby ziewaniem albo podrzuceniem kul bilardowych, aby odwrócić uwagę rozmówców. Nie znosił także dwuznacznych żartów. W takich sytuacjach zaczynał gwizdać albo zmieniał temat.

Podczas jednej z wycieczek
Podczas jednej z wycieczek

Swoim biednym – oprócz pieniędzy, żywności czy odzieży – przynosił także często kwiaty, chcąc sprawić im dodatkową radość, bo wiedział, że sami nigdy sobie kwiatów nie kupią. To wszystko były pozornie małe gesty, ale objawiające jego zadziwiającą pomysłowość i wrażliwość.

Czytaj dalej

Pozostałe rozdziały:
Rodzina | Dzieciństwo | Początki edukacji | Zwyczajny niezwyczajny chłopak | Zaangażowanie społeczne i polityczne | Czas studiów | Świeckość i służba | Nie tylko Turyn | Świecki dominikanin | Małe i wielkie miłości | Prawdziwy przyjaciel | Służba ubogim | Czerpał ze Źródła | Ostatnie miesiące

Życiorys | Kult | Modlitwy | Multimedia | Peregrynacja | Kontakt z nami