Ostatnie miesiące

W styczniu 1925 r. Luciana wyszła za mąż za polskiego dyplomatę, Jana Gawrońskiego, i opuściła Turyn.

Ostatnie miesiące

W styczniu 1925 r. Luciana wyszła za mąż za polskiego dyplomatę, Jana Gawrońskiego, i opuściła Turyn.

Pier Giorgio podczas ślubu siostry, LucianyChociaż Pier Giorgio był szczęśliwy szczęściem siostry, przyjął to jako trudne doświadczenie – został w domu sam ze skonfliktowanymi rodzicami. W maju, w ostatnich tygodniach swoich studiów, rezygnując z planów pracy wśród górników, posłuszny woli swojego ojca zgodził się, że zostanie administratorem La Stampy. O tym, jak trudne były relacje Frassatiego z ojcem może świadczyć to, że tę decyzję zakomunikował Pier Giorgiowi nie jego ojciec, który bał się reakcji syna, ale posłany przez niego pracownik wydawnictwa... Ojciec nigdy nie rozmawiał z synem o tak ważnej decyzji.

W czerwcu zachorowała ukochana babcia Pier Giorgia, 86-letnia Linda Ametis. Jej konanie i śmierć w nocy z 1 na 2 lipca 1925 r. przyćmiły wszystkie inne sprawy w domu Frassatich. A tymczasem gwałtownie rozwijała się u Pier Giorgia choroba Heinego-Medina, którą zaraził się prawdopodobnie od swoich podopiecznych w Turynie. Chociaż pierwsze objawy wystąpiły w dniu imienin Pier Giorgia, 29 czerwca, dopiero 3 lipca rodzina i bliscy zorientowali się, że jego stan jest wręcz krytyczny. Matka skarżyła się nawet: „Pier Giorgio mógł sobie znaleźć odpowiedniejszy moment na chorowanie”. Gdy jednak stwierdzono bezwład lewego ramienia, zanik odruchów i paraliż narządów wewnętrznych, wszyscy zrozumieli, jak poważna jest sytuacja. Niekorzystne warunki pogodowe nie pozwoliły na sprowadzenie surowicy samolotem z Paryża.

Jeszcze w początkach swojej choroby Pier Giorgio spotkał się z przyjacielem i czytał mu fragmenty żywota św. Katarzyny ze Sieny. W pewnym momencie przerwał i patrząc towarzyszowi w oczy, powiedział: „Szczęśliwa święta Katarzyna, która już w tym życiu cieszyła się widokiem Jezusa. My musimy w tym celu dojść do raju”.

Na kilkadziesiąt godzin przed śmiercią, Pier Giorgio poprosił do siebie swoją siostrę, która później tak relacjonowała to spotkanie: „Mówił z trudem. Prosił mnie, żebym poszła do pokoju, w którym zwykle się uczył, i wyjęła portfel z kieszeni jego marynarki. Pospiesznie spełniłam jego prośbę. Kiedy wróciłam, poprosił jeszcze, żebym przyniosła pudełko z zastrzykami, jego bilet wizytowy i wieczne pióro. Wydobył z portfela kwit lombardowy, włożył go do koperty i poprosił o wysłanie pocztą. Napisał: «Oto zastrzyki dla Cenversa. Kwit jest Sappy. Zapomniałem go przedłużyć. Zrób to na mój rachunek»”.

Ostatnie zapiski
Ostatnie zapiski

Zaopatrzony sakramentami, całkowicie sparaliżowany, Pier Giorgio odszedł do Pana w sobotę, 4 lipca 1925 r., w wieku zaledwie 24 lat, nie dokończywszy nawet studiów. Służąca zanotowała: „Godzina 7, niepowetowane nieszczęście. Biedny pan Pier Giorgio. Był święty i Bóg chciał go mieć przy sobie!”.

Pier Giorgio po śmierci
Pier Giorgio po śmierci

Frassati od dawna był przygotowany na moment spotkania z Jezusem. W jednym z listów pisał: „Odtąd będę się starał wszystkie moje dni czynić małym przygotowaniem na śmierć, abym się nie znalazł nieprzygotowany w momencie śmierci i nie musiał opłakiwać pięknych lat młodości jałowych w sensie duchowym”.

Czytaj dalej

Pozostałe rozdziały:
Rodzina | Dzieciństwo | Początki edukacji | Zwyczajny niezwyczajny chłopak | Zaangażowanie społeczne i polityczne | Czas studiów | Świeckość i służba | Nie tylko Turyn | Świecki dominikanin | Małe i wielkie miłości | Prawdziwy przyjaciel | Służba ubogim | Czerpał ze Źródła | Ostatnie miesiące

Życiorys | Kult | Modlitwy | Multimedia | Peregrynacja | Kontakt z nami