Dzieciństwo

Pier Giorgia i Lucianę dość szybko połączyły bliskie i bardzo serdeczne relacje, chociaż początki nie były łatwe.

Dzieciństwo

Pier Giorgia i Lucianę dość szybko połączyły bliskie i bardzo serdeczne relacje, chociaż początki nie były łatwe.

Pewnego razu, gdy Pier Giorgio zobaczył siostrę na rękach matki, kategorycznym gestem wskazał drzwi i zawołał: „Wynieście ją stąd!”. Innym razem, gdy matka cieszyła się z rozwoju Luciany, Dodo schował się w sypialni, rozżalony i zapłakany. Gdy go znaleziono, poskarżył się: „Ja nie jestem niczyją radością”. Szybko jednak zaakceptował siostrę, a z czasem stali się sprzymierzeńcami i przyjaciółmi. Mimo tego w dzieciństwie regularnie dochodziło między nimi do... rękoczynów. Luciana była bowiem bardzo żywa, Pier Giorgio z kolei bywał uparty.

Pier Giorgio i Luciana u taty w siedzibie La Stampy
Pier Giorgio i Luciana u taty w siedzibie La Stampy

Jak wspominała Luciana, „Dodo wydawał się raczej powolny, jeżeli go coś nie dotyczyło, reagował natomiast gwałtownie, kiedy chodziło o kogoś słabego, kto potrzebował pomocy”. Było to u niego widoczne już we wczesnym dzieciństwie. Gdy miał cztery lata, do jego domu zadzwoniła żebraczka z bosym dzieckiem na ręku. Nikogo z dorosłych nie było w pobliżu, więc Dodo otworzył drzwi i gdy zobaczył potrzebującą kobietę, szybko ściągnął buciki i skarpetki i oddał ubogiej matce.

Innym razem późnym wieczorem wszedł zapłakany do salonu pełnego gości i zapytał matkę, czy Jezus był sierotą – było to w jego rozumieniu największym nieszczęściem, jakie może kogoś spotkać. Gdy usłyszał, że Jezus nie tylko nie był sierotą, ale miał nawet dwóch ojców: jednego na ziemi, a drugiego w niebie – zadowolony wrócił do łóżka.

Gdy z dziadkiem Francesco odwiedził prowadzony przez siostry sierociniec w Pollone, szybko spostrzegł chłopczyka, siedzącego osobno, daleko od pozostałych dzieci, którego odseparowano z powodu wysypki na twarzy. Zanim dziadek zdążył się zorientować, Dodo przysiadł się do chorego, wziął jego łyżkę i zaczął z nim jeść z jednej miseczki.

Alfredo z małym Pier Giorgio
Alfredo z małym Pier Giorgio

W wieku pięciu lat Pier Giorgio rozpoczął naukę pisania. W pierwszym liście do taty na Boże Narodzenie 1906 r. napisał: „Kochany tatusiu, kocham cię bardzo. Abyś był zadowolony, nie będę już bił Luciany. Dobrych Świąt! Będę się do Dzieciątka Jezus modlił za ciebie. Całuję cię – twój Dodo”.

Część wakacji Frassati spędzał nad Zatoką Genueńską, gdzie mógł realizować swoje najbardziej wymyślne marzenia. Jego matka w jednym z listów pisała: „Dodo jest odważny: skacze z łódki, gdzie jest bardzo głęboko, i rzuca się w wodę”. Był entuzjastą białych morskich fal i ciągle prosił matkę, by je fotografowała.

Rodzina Frassatich
Rodzina Frassatich

W sierpniu 1909 r. Adelajda zabrała ośmioletniego Dodo na pierwszą wielką wycieczkę w Alpy. Była to niełatwa wyprawa – co najmniej 9 godzin marszu i wejście na wysokość ponad 3300 m. Dodo, pomijając nieustanny apetyt, poradził sobie bardzo dobrze, chociaż do tej pory nie miał dostatecznej zaprawy do tak forsownych wycieczek. Tak narodziła się jego miłość do gór.

Czytaj dalej

Pozostałe rozdziały:
Rodzina | Dzieciństwo | Początki edukacji | Zwyczajny niezwyczajny chłopak | Zaangażowanie społeczne i polityczne | Czas studiów | Świeckość i służba | Nie tylko Turyn | Świecki dominikanin | Małe i wielkie miłości | Prawdziwy przyjaciel | Służba ubogim | Czerpał ze Źródła | Ostatnie miesiące

Życiorys | Kult | Modlitwy | Multimedia | Peregrynacja | Kontakt z nami